Dom moim biurem
Posted by pussell on 09 listopada 2007 | Tagged as: Firmy
Czasy jakie są - wie to każdy. Przemiany gospodarcze w Polsce sprawiły, że dla młodych ludzi pojawiła się nowa możliwość organizacji pracy. Coraz modniejsze staje się posiadanie własnego biznesu, a nawet duże korporacje organizują swoją pracę na zasadzie tzw. home office, czyli biura w domu.
Ma to swoje wady, ale i plusy. Ja również planowałem założenie własnej firmy i dlatego wraz z małżonką zaczęliśmy zastanawiać się nad urządzeniem takiego właśnie biura domowego. Długo zastanawialiśmy się jak do sprawy podejść. Ostatecznie wydzieliliśmy z naszego mieszkania część biurową i, na ile to tylko było możliwe, odizolowaliśmy ją od reszty naszego mieszkania.
Teraz pozostał nam tylko jeden problem - wyposażenie biura. Nawet zupełny laik potrafi sobie wyobrazić podstawowe meble biurowe i jakąś ich podstawową konfigurację. Każdy wie, że trzeba postarać się o jakieś biurko, a do tego wygodny fotel. Biuro to również olbrzymie sterty papierów, które należy jakoś przechowywać, a więc potrzebne będą różnego rodzaju szafki, szufladki, segregatorki, przegródki, skrzynki i półki przeznaczone właśnie do tego celu. Moje biuro w domu miało być wygodnym miejscem pracy z komputerem i telefonem, ale z autopsji wiedziałem, że papieru nie uda się uniknąć i dodatkowo potrzebował będę kosza na śmieci, których zapewne wyprodukuję dużo. Uzbrojeni w plan, kartę kredytową i mocne przekonanie o gotowości do takich wyczynów zabraliśmy się z małżonką za zakupy.
Meble biurowe stanowią spory dział niemal wszystkich sklepów meblarskich. Nic w tym zresztą dziwnego, prawie niemożliwe zdaje się prowadzenie jakiejkolwiek firmy bez posiadania biura. Każdy więc musi takie biuro mieć i jakoś je urządzić, a na taki popyt odpowiedzieć musi i odpowiednia podaż, stąd nie mieliśmy z żoną żadnych kłopotów ze znalezieniem sklepu, w którym mogliśmy skompletować wyposażenie biura. Do naszej dyspozycji były tak tradycyjne sklepy, jak i szeroka oferta internetowych portali i sklepów polecających meble biurowe wszelkiej maści. Ogrom tej oferty troszkę mnie nawet przerażał, ale ma małżonka była wniebowzięta, wreszcie mogła wybierać i przebierać.
Jak każda kobieta zaczęła dobór elementów wyposażenia od koloru. Miałem co do tego pewne obawy, ale stanęło na tym, że nasze meble biurowe będą w tonacjach czerwieni w połączeniu z bielą i elementami metalicznymi. Tak, wiem, czerwony pobudza i może rozpraszać, ale to ulubiony kolor mojej małżonki i w pewnym momencie zdałem sobie sprawę, że stawianie oporu, nawet z użyciem racjonalnych argumentów, po prostu nie ma sensu i nie prowadzi nigdzie, poza totalną kłótnią.
Po długich dyskusjach postanowiliśmy nie kupować biurka, a jedynie ograniczyć się do blatu. Takie rozwiązanie zapewnić nam miało większą elastyczność, było również w naszym odczuciu bardziej estetyczne i nowoczesne. Niestety miało i swoje wady, musieliśmy bowiem kupić dodatkową komódkę z szufladami na różne pierdoły, typu pieczątki, zszywacze, pinezki czy długopisy niezbędne przecież do pracy. Moim pomysłem było jeszcze dokupienie dwóch prostych regałów na katalogi i papiery. Żona miała co do tego pewne obiekcje, twierdziła, że zna mnie i że takie regały będą nieustannym siedliskiem bałaganu. Być może miała rację, ale to miało być moje biuro i to ja miałem sobie dobrać wygodne meble biurowe do pracy.
W internetowym sklepie kupiliśmy tez druciane segregatory na nasz blat i kubeł na śmieci. Postanowiliśmy kupić też szuflady na dokumenty, zawsze to większa wygoda w dostępie do papierów. Na końcu jeszcze fotel i voila. Po zebraniu wszystkich mebli wróciliśmy do domu i zabraliśmy się za aranżację biura. Składanie mebli i próbowanie różnych ustawień zajęło nam całe dwa dni, w końcu jednak oboje byliśmy zadowoleni z układu.
Zasiadłem do pracy, podłączyłem komputer i telefon. I wtedy właśnie telefon zadzwonił. Przed podjęciem decyzji o własnym biurze w domu rozsyłałem mnóstwo cefałek do wszelakich firm. Nikt się nie odezwał, więc założyłem, że moja osoba nie jest specjalnie atrakcyjna na rynku pracy. Jakże się pomyliłem. Odebrałem telefon i wysłuchałem, co miał mi do powiedzenia facet po drugiej stronie. Propozycja była na tyle atrakcyjna, że jeszcze tego samego wieczora podjęliśmy z żoną decyzję o jej przyjęciu. Cóż za przewrotny los, w mojej nowej pracy dostałem własne biuro… już urządzone… i do tego z sekretarką.